KOMUNIKACJA. Czy bezrobotni nadal będą pracować w autobusach?
Bilecik do kontroli
Pół roku temu 34 bezrobotnych zostało kontrolerami w nocnych autobusach. W
przyszłym tygodniu kończy im się umowa. Co dalej?
Pomysłodawcą zatrudnienia osób szukających pracy był
Michał Sawka,
radny SLD. Bydgoszczanie bez etatu przestali zasilać szeregi bezrobotnych, a
autobusami nocnymi nie jeździło tylu pasażerów "na gapę".
Pracę na pół roku
otrzymało 34 mężczyzn. Każdy z nich miał wykształcenie co najmniej
średnie i
od dłuższego czasu szukał pracy. - Finansujemy ten program - mówi Barbara
Grabowska , kierownik Powiatowego Urzędu Pracy. - Część kandydatów
odpadła
po badaniach lekarskich. Ci, którzy je przeszli pozytywnie, uczestniczyli w
szkoleniach przygotowujących do zawodu.
Pasażer spokojniejszy
Pod koniec kwietnia kontrolerzy w nocnych autobusach
sprawdzali
bilety. - Z nimi podróż jest bezpieczniejsza - mówi pan Karol. - Wracam z
pracy z Bartodziejów około godziny 23, czasem nawet później. Od kiedy
jeżdżą
kontrolerzy, nastolatki wracające z dyskotek nie zaczepiają innych
pasażerów.
Ale sytuacja wkrótce może się zmienić. Kontrolerom
kończy się umowa w
przyszłym tygodniu. - Nie możemy dalej finansować projektu
"Konduktor" -
mówi Grabowska. - Nie mamy takich możliwości, bo są to prace na czas
określony. Jeżeli kontrolerzy będą zainteresowani, zorganizujemy dla nich
kurs ochroniarski. Dostaną licencję. Będą mieli większą szansę
znaleźć
pracę.
Szansa na etat?
Urzędnicy z ratusza uważają, że nie wszystko stracone.
- W najbliższym
czasie prezydent Dombrowicz spotka się w tej sprawie z przedstawicielami
Miejskich Zakładów Komunikacyjnych, Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji
Publicznej, Urzędu Pracy i Zakładu Robót Publicznych - informuje Beata
Kokoszczyńska , rzecznik prezydenta.
Odwrócona doba
Rozmowa z Michałem, zatrudnionym w ramach programu
"Konduktor".
Panu i kolegom kończy się umowa o pracę. Co dalej?
- Pójdziemy do pana prezydenta. Przecież dzięki nam
jazda nocnym
autobusem jest bezpieczniejsza. Przykładowo - jedna szyba do autobusu Volvo
kosztuje 8-10 tysięcy złotych. Gdy jeździmy, chuligani nie tłuką szyb.
Wcześniej wybijali nawet kilkanaście na tydzień.
Czy praca jest stresująca?
- Jest, ale trzeba wytrzymać. Czasem do autobusu wchodzi
kilku
podpitych pasażerów lub awanturników, którzy nie chcą kupić biletu u
kierowcy. Dochodzi do rękoczynów. Paru moich kolegów po takiej bójce
trafiło
do szpitala. Teraz są na zwolnieniu lekarskim. Ale mi praca i tak się
podoba. Kończę pracę, jak inni ją zaczynają.
Nie męczy Pana ten "odwrócony" tryb życia?
- Trzeba się przestawić. Wczoraj pracowałem piętnastą
noc z rzędu. Moja
żona pracuje też na zmiany.
Wystarczy pieniędzy na życie?
- Musi wystarczyć. Żona pracuje jako położna. Cieszymy
się, że oboje
mamy pracę. Zarabiam około siedemset złotych netto. Ostatnio dostałem
premię
i otrzymałem 1100 złotych na rękę. Jestem z wykształcenia technikiem
mechanikiem, ale czy znajdę pracę w swoim zawodzie, jeśli stracę tę?
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20041021/BYDGOSZCZ/...
73/-1/bydgoszcz