> Nasz przypadek nie zdarzył się w walce, nie wytrzymało skrzydło
> i jego połowa spadła oddzielnie i znacznie później :-)
No to pocieszę cię że miałem podobne kłopoty ze swoim Hurricanem. Kadłub
był
zrobiony z balsy 2 mm ale przeliczony na silnik 2,5 ccm a ja mu wrzuciłem 4
ccm :o). Po kilkunastu lotach pewnego razu przeciągnąłem go trochę przy
lądowaniu, zrobił lekki cyrkiel i kadłub pękł na trzy części w poprzek.
Zrobiłem mu nakładki z boku i teraz śmiga dzielnie. Niestety, kombaty to
wyczynówka i tak jak przy oblatywaniu nowego modelu każdy ma trochę tremy
tak przy lotach kombatem nogi potrafią nieźle chodzić, szczególnie przy
niskich lotach. Nie wspominając już o siłach działających na model. Przed
weekendem próbowałem maksymalnej prędkości pikowania, po wyrwaniu stery
się
zatelepały bo puściła trochę taśma zawiasów. Wesoło i trochę
adrenalinki :o)
Drobna uwaga dla potencjalnych kandydatów na combata - trzeba umieć latać
żeby tym polatać więc nie planujcie nauki RC tym typem modelu. Modele mają
małą rozpiętość (1:12 czyli ok. 80 cm rozp.), są najczęściej
dolnopłatami,
latają szybko i bardzo zwrotnie, są słabo widoczne, często lata się na
czuja
i na odruchy. Pilot musi mieć opanowane lądowanie bez silnika, podstawowe
figury akrobacji to chlebek powszedni. Zresztą kto był u Romka na zlocie
widział jak lataliśmy z Gutkiem. W Oleśnicy też będziemy, ale już z
taśmami
:o))
Nauka niedoświadczonego pilota skończy się bardzo szybkim kretowaniem,
naprawdę.
Pozdro
(>@Gmeracz
===========================================
Polska Witryna Modelarska:
http://www.modelarstwo.org.pl
Priv:
http://www.gmeracz.modelarstwo.org.pl/
===========================================
--
Archiwum grupy:
http://niusy.onet.pl/pl.rec.modelarstwo