FORUM BYDGOSKIE

Forum dla Bydgoszczy i jego mieszkańców
It is currently January 7, 2009, 4:29 am

All times are UTC






Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2002-07-08 10:58:40
Online
Registered User

Joined: 2002-07-08 10:58:40
Zapraszam do lektury.
Sorry, za błędy stylistyczne, które jeszcze się wkradły, ale nie miałem
czasu bardziej wszystkiego popoprawiać. Oczywiście wszystko, oprócz
zdjęć,
które niedługo wywołam i zeskanuję, jest także na mojej stronie,
Maraton Piechowice-Górzyniec 06.07.2002
Piechowice leżą dosyć blisko Zielonej Góry, więc tym razem zamiast
nocować w
górach wyjechaliśmy rano, około szóstej. Niestety ekipa z Zielonej Góry
skurczyła się do mnie i Jarka. Dwaj, którzy na pewno by startowali, tzn.
Krzysztof Katarzyński i Mirek Pyszczek byli usprawiedliwieni bo akurat z
dwoma innymi szosowcami udali się na Tour de France dla amatorów. Podczas
jazdy dostaliśmy sms od Krzyśka, że pogoda u nich wygląda nieciekawie. 12
stopni Celsjusza i siąpi deszcz, a mają wjechać jakieś 2000 metrów w
górę. U
nas słońce i parę chmurek leniwie rozwianych przez wiatr. Jarek ma dobry
gust muzyczny, więc podróż była przyjemna. Po drodze minęliśmy poloneza
ekipy nowosolskiej, która tym razem była reprezentowana przez Sławka,
Koguta
i Wojtka.
Po zajechaniu do Górzyńca udaliśmy się do biura organizacyjnego. Podobno
miało być około 1000 osób więc obsługa przyjmująca zapisy musiała
mieć pełne
ręce roboty. Jak zwykle oprócz numeru startowego, bidonu, wody, napoju
izotonicznego i batoników uczestnicy otrzymywali koszulkę kolarską. Tym
razem przeważał kolor niebieski. Po zapisaniu się musieliśmy jeszcze
odebrać
Szymona z dziewczyną, którzy urządzili sobie nocleg w Michałowicach.
Miejscowość ta leży tuż nad Piechowicami. Mieli na nas czekać na drodze,
ale
niestety jeszcze się nie uwinęli z pakowaniem. Po przejechaniu całych
Michałowic byliśmy trochę na nich źli, ale złość wkrótce nam minęła.

Dojechaliśmy do rozjazdu dróg, z którego rozpościerał się piękny widok
na
góry. Co ciekawe na poboczu pośrodku rozjazdu stała ławka ze stołem.
Stwierdziliśmy, że w takich sprzyjających okolicznościach przyrodniczych
można urządzić śniadanie i poczekać na nich. Gdy byłem w połowie paczki

musli, w końcu się zjawili. Było już trochę późno więc zwinęliśmy
się z
Michałowic. Około dziesiątej trudno już było znaleźć miejsce do
parkowania w
okolicach biura organizacyjnego, ale w uliczce obok jakaś miła pani
użyczyła
nam kawałek trawnika.
Już w pół do jedenastej zebrał się przy starcie spory tłum, więc
niestety
stanęliśmy trochę z tyłu. Było tyle ludzi, że dopchanie się do przodu
nie
było możliwe. Jarek jako jeden z niewielu, albo i jedyny jechał na
trekkingu. Wyścig rozpoczął się punktualnie o jedenastej. Jak to zwykle w
tłoku trzeba było uważać, żeby jechać w miarę spokojnie i nie stanowić

zagrożenia dla innych. Jednak już zaraz za metą widziałem jakiegoś, lekko

obdrapanego gościa, siedzącego w rowie. Powoli zacząłem się rozkręcać i

jechać swoim tempem. Jednak po chwili przypomniałem sobie, żeby powiedzieć

Jarkowi, aby mój aparat fotograficzny zostawił u kolegów z Nowej Soli,
którzy mnie będą odwozili, bo chciałbym zrobić jeszcze parę fotek. Jarek

jechał po wyścigu jeszcze do rodziny więc nie mógł mnie zabrać z
powrotem.
Po drugim pożegnaniu się z nim, ponownie rozpocząłem wyprzedzanie.
Zauważyłem, że licznik wskazuje zero, co było spowodowane oberwaniem się
kabelków od podstawki. Zwykle dobór przełożeń uzależniam dokładnie od
prędkości, ale teraz zmuszony byłem jechać na wyczucie. Takie rzeczy
zdarzają się często w najmniej pożądanym momencie, jednak małe
niedogodności
nie popsuły mi humoru i cieszyłem się, że chociaż działa zegarek. Po
drodze
minąłem paru znajomych i w czasie tego pierwszego podjazdu stwierdziłem,
że
chyba jeszcze nie jechałem w tak wielkim peletonie. Początkowo, aż do
Rozdroża Izerskiego droga wiodła tak jak rok temu. Podjazd, z początku
asfaltowy, zamienia się po jakimś czasie w szuter, posypany tłuczniem. Na
części szutrowej jakiś fragment drogi jest zwykle mniej kamienisty i po tej

części ludzie jadą zwykle jeden za drugim. W związku z tym, żeby ich
wyprzedzić trzeba było pocisnąć trochę mocniej po kamieniach z boku. Po
jakimś czasie jednak tłum był już mocno przerzedzony i wyprzedzanie nie
stanowiło problemu.
Po dojechaniu do Rozdroża Izerskiego trasa skręcała tym razem w prawo. Rok
temu biegła przez drogę w lewo aż do Polany Izerskiej. Byłem już dobrze
rozgrzany i wyprzedziłem na zakręcie po zewnętrznej następną grupę
ludzi.
Tutaj znajdował się drugi bufet. Bidon na wodę wziąłem, ale tylko na
wszelki
wypadek. Nie musiałem do niego nalewać wody, bo bufety były tak optymalnie
rozmieszczone, że wystarczyło mi, gdy kończyło się picie zabierałem do
kieszeni w koszulce następną buteleczkę napoju izotonicznego koop. Nie
musiałem się zatrzymywać, bo zawsze stało paru ludzi, którzy podawali to
co
się chciało. Za Rozdrożem Izerskim zrobiło się w miarę płasko i w
porównaniu
do kamieni na wcześniejszym podjeździe jechało się już łatwiej i dzięki
temu
szybciej. Do ponownego dojechania do Rozdroża Izerskiego prowadziła na
zmianę po drogach gruntowych i po asfalcie. Nie były to jednak drogi
asfaltowe po których często jeżdżą samochody tylko coś w stylu mało
uczęszczanych dojazdów do jakichś miejsc w lesie. Cały czas wyprzedzałem
i
parłem do przodu. Czasami ktoś wcześniej wyprzedzony mnie dochodził, ale
starałem się nie odpuszczać i jego zostawić w tyle. Gdzieś w połowie
drogi
pomiędzy szczytem Wysoka, a Rozdrożem Izerskim znajdował się kolejny
bufet,
co akurat pasowało idealnie do mojego pragnienia. Na tym odcinku był jeden
dłuższy trawiasty fragment, gdzie trzeba było jechać jednym pasem drogi,
bo
reszta była mocno zarośnięta. Po jakimś czasie robiło się jednak
szerzej. W
jednym miejscu tutaj była pułapka w postaci małej, błotnistej dziury
ukrytej
za kępą trawy. Próbowałem kogoś wyprzedzić i wpadłem w nią.
Spowodowało to
całkowitą utratę panowania nad rowerem i prawie wpadłem na gościa, który

pewnie usłyszał, że coś się złego za nim dzieje i zdołał odskoczyć do

przodu. Niestety nie utrzymałem równowagi i pojechałem chwilę plecami po
trawie na poboczu. Na szczęście nikt nie rozjechał mojego roweru, który
został na środku drogi i mogłem pomknąć dalej. Jestem ciekawy ile osób
tutaj
leżało, bo na drugim okrążeniu w tym miejscu człowiek przede mną wpadł
na
drugiego w taki sam sposób jak ja mogłem wpaść na gościa wcześniej.
Dalej
obyło się bez niespodzianek i po ostatnim, szybkim asfaltowym zjeździe
dotarłem ponownie do bufetu na Rozdrożu Izerskim, tylko z drugiej strony.
Tutaj skończyły się asfaltowe odcinki i do końca pierwszego okrążenia
droga
wiodła po dość kamienistych duktach leśnych. W tej części trasa była
poprowadzona prawie w całości tak jak rok temu. Po pierwszym ostrym
zakręcie
o prawie 180 stopni zaczął się szybszy zjazd, na którym zacząłem
spotykać
ludzi łatających rozwalone ogumienie. Potem nastąpił powolny podjazd w
okolicach gór Jastrzębiec i Kopań. Trudność stanowiły tutaj dosyć duże

kamienie, które skutecznie spowalniały. Po podjechaniu można było znowu
zjechać. Stwierdziłem, że ludzie zaczynają pomykać coraz szybciej i
uznałem,
że to już blisko meta do krótszego dystansu i nie ma co przeszkadzać. Z
tego
powodu przestałem na jakiś czas walczyć o miejsce, bo przede mną było
jeszcze jedno okrążenie, a tu ludzie już finiszowali. Po zjeździe z góry
Kopań nastąpił płaski kawałek. Trasa była generalnie sucha, ale na
całej
północnej jej części zdarzały się kałuże, a tutaj były największe.
Jako
dziecko zawsze lubiłem się taplać w błocie, ale z niewiadomych przyczyn
mama
zawsze mi tego zakazywała. Teraz jestem już duży i wszystkie kałuże na
trasie były moje. Można się było trochę ochłodzić przejeżdżając
przez
środek, a że woda była trochę brązowa i trochę brudziła, to już
problem mamy
i pralki. W końcu dojechałem do miejsca gdzie rok temu trasa skręcała w
lewo
na asfaltowy zjazd, na którym sprawdziłem wytrzymałość kasku i roweru,
zderzając się czołowo z samochodem. Tym razem zjazd na asfalt był
zagrodzony
i droga skręcała w prawo. Dalej było kilka kamienistych zjazdów i jeden
dłuższy, płaski odcinek w wyższej trawie. Nie szarżowałem i pozwalałem
się
wyprzedzać spieszącym się do mety.
Wkrótce dojechałem do końca pierwszego okrążenia. Rozjazd bardzo dobrze
zrobiony. Po ostrym zakręcie, na którym każdy musiał wyhamować, widać
było
duże, tabliczki ze strzałkami na 84km czyli drugie okrążenie i metę.
Chyba
doświadczenia z Sokołowska sprawiły, że było to jedyne miejsce gdzie
startujący mieli możliwość zmiany trasy. Po skręcie na drugie okrążenie

zatrzymałem się na chwilę aby naoliwić łańcuch, który już od pewnego
czasu
domagał się głośno oliwki. Musiałem dokręcić jeszcze śrubkę lewej w
klamce.
W tym miejscu był umiejscowiony bufet oraz punkt kontrolny. Jak zajechałem
to byłem chyba na miejscu 75, jednak po dokonaniu krótkiego serwisu
spadłem,
już chyba na około 90 miejsce.
Znając już trasę, wiedziałem, jak można rozkładać siły i gdzie są
podjazdy i
zjazdy, na których można łyknąć jeszcze parę osób. Postanowiłem nie
dawać za
wygraną i powoli zacząłem doganiać uciekinierów. Siły mnie nie
opuszczały i
każda sylwetka, która zamajaczyła przede mną, powoli, acz nieubłaganie
zamieniała się w kolejnego zawodnika, który znalazł się za mną w
klasyfikacji. Tak przebrnąłem drugie okrążenie i jestem z siebie
zadowolony,
że nie dałem się nikomu wyprzedzić. Dobrnąłem w końcu do ostatnich
kamienistych zjazdów przed rozjazdem i już nie dawałem się tam wyprzedzać

jak na pierwszym okrążeniu. Spotykałem coraz więcej
... read more »


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-08 11:06:13
Online
Registered User

Joined: 2002-07-08 11:06:13
> Piechowice leżą dosyć blisko Zielonej Góry

[megaciach]
Relacja ciekawa, ale Piechowicom zdecydowanie bliżej do Jeleniej niż do
Zielonej Góry ;-)))
Pzdr.
Asiek23
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl ->
http://www.gazeta.pl/usenet/


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-08 11:18:44
Online
Registered User

Joined: 2002-07-08 11:18:44
Użytkownik "Asiek23" <asie...@NOSPAM.poczta.gazeta.pl> napisał
w wiadomości

> > Piechowice leżą dosyć blisko Zielonej Góry
> [megaciach]
> Relacja ciekawa, ale Piechowicom zdecydowanie bliżej do Jeleniej niż do

> Zielonej Góry ;-)))

Chodzi o to, że się da dojechać w dwie godzinki.
Z Jeleniej Góry nie musiałbym się tarabanić samochodem :)
--
Pozdrawiam
Trapez
http://www.trapezonet.republika.pl/


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-08 12:22:56
Online
Registered User

Joined: 2002-07-08 12:22:56
On Mon, 8 Jul 2002 11:18:44 +0200 "Trapez"
<trape...@poczta.wp.pl>
wrote:
> Chodzi o to, że się da dojechać w dwie godzinki.

Jeśli dojechaliście w 2 godzinki, to znaczy, że mocno grzaliście.
Po drodze zapewne przejeżdżaliście przez moje miasto. Jeśli na jego
terenie również łamaliście przepisy drogowe, to nie życzę sobie tego
na przyszłość. Puki nie skończą obwodnicy, główny ruch na trasie
Zielona Góra-Jelenia Góra przebiega na mojej ulicy i szlag mnie trafia
jak kierowcy nagminnie łamią ograniczenie prędkości. Moje dziecko ma
po drugiej stronie tej ulicy szkołę... I nie ma znzczenia, że są
wakacje.
Pozdrowienia
--
Jarek "Kakadu" Pogoda, Legnica


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-08 13:41:56
Online
Registered User

Joined: 2002-07-08 13:41:56
On Mon, 08 Jul 2002 12:22:56 +0200 Kakadu <jpog...@pertus.com.pl>
wrote:
> na przyszłość. Puki nie skończą obwodnicy, główny ruch na trasie

Póki, oczywiście, póki (dzięki baton za korektę online ;-))
Pozdrowienia
--
Jarek "Kakadu" Pogoda, Legnica


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-08 19:59:02
Online
Registered User

Joined: 2002-07-08 19:59:02
 "Trapez":
[...]
> Czuję się spełniony i niech żałują
> ci co nie byli.

Jak to czytałem to prawie jakbym był.
Fajne, mimo że nikogo to nie obchodzi ;-)))
--
galex


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-09 15:03:17
Online
Registered User

Joined: 2002-07-09 15:03:17
O juz sie nie moglem doczekac relacji Trapez-a z Gorczynca.. ale
przeczytalem cala od deski do deski i musze powiedziec ze az mi sie leska w
oku.... wlasnie, zaluje strasznie ze nie bylem (zapalenie oskrzeli, czy
jakos tak), mial to byc pierwszy (jak dla mnie) maraton w tym roku, ale....
mam nadzieje ze na kolejnym bede juz bez wiekszych przeszkod...
jeszcze raz dzieki za ta relacje (oby tak dalej) i do zobaczenia w
Szklarskiej
pozdr. grzesiek


Top
 Profile
 
PostPosted: 2002-07-09 15:33:09
Online
Registered User

Joined: 2002-07-09 15:33:09
"galex" <ga...@poczta.onet.pl> wrote in message


>  "Trapez":
> [...]
> > Czuję się spełniony i niech żałują
> > ci co nie byli.
> Jak to czytałem to prawie jakbym był.
> Fajne, mimo że nikogo to nie obchodzi ;-)))

Mysle, ze nie jest tak zle - takie relacje sa chetnie czytane przez osoby,
ktore przymierzaja sie do maratonow, ale na razie nie maja za bardzo pojecia
jak to wszystko wyglada w rzeczywistosci.  Osobiscie zanim sie wybralam
na
pierwszy maraton, szukalam specyficznie tego typu opisow na internecie.
Pozdrawiam,
Leeloo


Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 
No new posts V Maraton Bydgoszcz liga bB 2003 /FINAŁ LIGI bB/ [bardzo długie, relacja]

Wielki

8

1567

2003-09-29 21:24:11

Majki

No new posts moja propozycja

salamon

2

734

2003-08-11 18:52:29

Radek

No new posts moja.bydgoszcz.pl

Rebel

4

1338

2004-11-12 18:39:17

Grzenio

No new posts Czy napewno była to moja wina ????

Zapaleniec

25

2001

2001-02-15 13:54:59

Michał

No new posts Czarnecki oddaj mi moja forse .

Tomasz

25

624

1998-05-26 00:00:00

Stanisław

No new posts Poziom stron WWW firmy PowerNet - moja subiektywna ocena

Jurek

25

1694

2000-07-20 00:00:00

qFel

No new posts Remonty, remonty, czyli moja wycieczka na Bałtycką i okolice (długie)

DejaVu

21

1038

2000-08-29 00:00:00

Krystyna

No new posts Relacja

merx

3

1881

2003-09-09 18:59:22

DejaVu

No new posts Relacja z H25

Tomasz

4

110

2003-05-03 20:51:43

Anna

No new posts Maraton ...

[el]

24

414

2000-10-13 00:00:00

Michal


Who is online

Users browsing this forum: nieruchomości bydgoszcz, tanie pozycjonowanie, wrangler, erp, badania geotechniczne, upominki, pozycjonowanie stron, pozycjonowanie poznań, Aga,Forest,Flayers,Piotr-Tczew, 3 guests, Opony Agroturystyka w Białowieży ochrona poznań Piątek 13 Donice ,


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky Sticky
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group