|
Ryanair ma latać późnym wieczorem [gazeta.pl]
Irlandzkie linie lotnicze zmieniają rozkład lotów z Bydgoszczy do Londynu.
Półtora miliona złotych, które płaci im miasto, nie wystarczyło.
Samoloty
Ryanair będą teraz lądować w Wielkiej Brytanii przed północą
Boeing, który wystartuje z bydgoskiego portu o 22.10, wyląduje na oddalonym
o 60 kilometrów od centrum Londynu lotnisku Stansted o godzinie 23.15.
Ostatnia kolejka do miasta odjeżdża ze Stansted przed północą. Wielu
pasażerów będzie musiało noc spędzić na lotnisku, bo jedynym środkiem
dojazdu do stolicy Wielkiej Brytanii są w tym czasie tylko rzadko kursujące
autobusy.
Dlatego nowa godzina odlotu jest zdecydowanie gorsza niż dotychczasowa - 14.
Poza tym do tej pory wielu pasażerów przesiadało się w Londynie na
samoloty
i autobusy do innych miast Wielkiej Brytanii i Irlandii. Teraz to będzie
niemożliwe, bo w nocy i ta komunikacja jest znacznie ograniczona.
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny za sprzedaż w Ryanair na Europę
Środkowo-Wschodnią bagatelizuje problem: - Nie będzie chyba tak źle.
Uruchamiamy wiele nowych połączeń i zmiana godzin na niektórych trasach
była
konieczna. Tak wypadło, że Bydgoszcz będzie obsługiwana nieco później.
Z nowego rozkładu, który zostanie wprowadzony 26 marca wynika, że nasz port
lotniczy zamienił się godzinami odlotów ze Szczecinem. Obecnie to samoloty
z
tego miasta lądują w Londynie późnym wieczorem. Ryanair zmienia w marcu
rozkład nie tylko z bydgoskiego lotniska, ale tylko nasze miasto na tym
straciło. Z Łodzi samolot wyleci po południu, a do tej pory robił to po
godz. 10. W innych portach zmiany są niewielkie.
To nasze miasto dotkną więc najgorsze zmiany. Jakie będą efekty -
prawdopodobnie znaczny spadek zainteresowania bydgoskim lotniskiem.
Przypomnijmy, że władze Bydgoszczy płacą Ryanair 1,5 mln zł rocznie.
Oficjalnie to koszt promocji miasta na stronie internetowej irlandzkiej
firmy. Jednak nie jest tajemnicą, że bez tych pieniędzy samoloty z naszego
lotniska wcale by nie latały.
Zapytaliśmy w ratuszu, czy z tego powodu miasto nie powinno wymóc na
Ryanairze odejścia od proponowanych zmian. Rzecznik prezydenta Beata
Kokoszczyńska skierowała nas do zastępcy Konstantego Dombrowicza,
Bolesława
Grygorewicza, któremu podlega port lotniczy. Ten z kolei odesłał do
Przemysława Nowaka, zajmującego się finansami miasta. A Nowak,
zasłaniając
się tajemnicą handlową, odpowiedział: - Odmawiam informacji w sprawie
Ryanaira.
Nieoficjalnie wiadomo, że szefowie irlandzkiego przewoźnika bardzo nie
lubią, gdy krytykuje się ich decyzje. Dlatego ratusz nie chce nadepnąć im
na
odcisk, choć władze miasta mają świadomość, że nowy rozkład jest
gorszy.
Bardziej rozmowny jest Tomasz Makowski, prezes portu lotniczego: -
Wysłaliśmy do Ryanaira pismo z pytaniem, czy nie da się zmienić nowego
rozkładu. Czekamy na odpowiedź.
Niczego to jednak chyba nie zmieni, bo Kułakowski twierdzi, że raczej
żadnych zmian nie da się już wprowadzić. - To byłoby zbyt trudne ze
względów
logistycznych - tłumaczy.
DOPŁATA ZA BAGAŻ
Nowe godziny odlotów to niejedyna zmiana. Od 16 marca Ryanair wprowadza
opłatę za przewóz bagażu. Za darmo będzie można wnieść na pokład
tylko bagaż
podręczny o wadze do 10 kg. Za pozostały trzeba dopłacić do biletu 3,5
euro
lub 2,5 funta. Jego ciężar nie będzie mógł przekroczyć 20 kg.
Liczba pasażerów w samolotach Ryanair do Londynu*
Wrocław - 20 tys (najdłużej istniejące połączenie Ryanair w Polsce)
Bydgoszcz - 16.956
Rzeszów - 16.636
Łódź - 16.453
Poznań - 16.247
Gdańsk - 15.199
Szczecin - 13.998
* Dane wg brytyjskiego urzędu lotnictwa cywilnego obejmują okres od
listopada do grudnia 2005 roku
Ryanair wziął nas w dyby (komentarz)
Mam nieodparte wrażenie, że nasze miasto stało się swego rodzaju
zakładnikiem irlandzkiej firmy Ryanair. Co roku z bydgoskiego budżetu
płacimy linii lotniczej 1,5 mln zł. Kiedy podejmowano tę decyzję, byłem
jej
ogromnym orędownikiem. Wiadomo, port lotniczy dopiero się rozwija, jest
ważny dla przyszłości miasta, a bez samolotów zniknie śmiercią
naturalną.
Ale wówczas godziny przylotów do i odlotów z Bydgoszczy dawały szansę,
że z
połączenia do Londynu skorzysta wiele osób. Tak się właśnie stało, a ta
trasa okazała się sukcesem. Teraz liczba pasażerów zacznie się
zmniejszać,
bo niewiele osób zdecyduje się nocować na lotnisku pod Londynem. Polecą
np.
z Poznania czy Gdańska o normalnej porze.
Gdyby Ryanair zarabiał tylko dzięki sprzedanym biletom, nic bym nie
powiedział. Wiadomo - prywatna firma robi, co chce. Natomiast kiedy
połączenie częściowo utrzymywane jest z miejskich pieniędzy, to uważam,
że
władze Bydgoszczy muszą mieć prawo wpływu na ofertę. Tymczasem w ratuszu
nikt nie szepnie ani słowa, bo wszyscy lękają się przewoźnika, w myśl
zasady, że może zabrać zabawki i pójść do domu. Dlatego czekam, aż
prezydent
powie dość. Albo dajemy pieniądze i się z nami liczycie, albo utrzymujcie
się sami.
Krzysztof Aładowicz
Krzysztof Aładowicz
|